Rejestracja

Witaj u wrót Fereldenu!

Ferelden to darmowa tekstowa gra RPG, osadzona w uniwersum Dragon Age. Zapraszamy Cię do świata mrocznego fantasy, do krainy Ferelden, która po doświadczeniu katastrofalnej plagi mrocznych pomiotów nękana jest przez orlezjańskich najeźdźców. Ludzie toczą tu nieustanną walkę o wpływy. Krasnoludy walczą o oczyszczenie Głębokich Ścieżek. Elfy żyją w miejskich enklawach lub prowadząc nomadyczny tryb życia starają się odnaleźć zapomnianą wiedzę swoich przodków.

Gra powstała dzięki Leanaí impire, grupie kilkunastu znajomych. Dzięki uczestnictwie w grach tego typu poznaliśmy ciekawych ludzi z całej Polski (i zza granicy). Tworzymy Ferelden, bo lubimy gry fabularne i wiemy, jak robić to z jajem - dla innych, nie tylko dla siebie.

Ferelden - jako kraj, w którym toczy się gra - jest niebezpieczny, wrogi, istnieje w nim wiele rasizmu, bólu i nienawiści. Dlatego też gra jest przeznaczona dla osób powyżej 16 roku życia. Oczekujemy też od graczy zdrowego rozsądku i pewnej ogłady. W zamian chcemy zaoferować im rozgrywkę fabularną na wyjątkowym poziomie, ciekawe rozwiązania techniczne - po prostu dobrą zabawę. Dołącz do nas.

Ukryj tekst powitalny
                                                                                                                                                                        

Najnowsza wieść: Gdy nadchodzą mrozy...

Nadeszła kolejna zimna. Śnieg powoli zasypywał drogi, utrudniając podróżowanie, a w okolicach Pierwszego Dnia przemieszczanie było jako tako możliwe głównie pozostałościami po trakcie imperialnym. W większości miast hucznie świętowano nadejście kolejnego roku, tym bardziej, że ostatnie miesiące w Fereldenie przyniosły pewną stabilizację sytuacji.

W Redcliffe plotkowano o wyprawie oddziału wojska na ziemie lorda Crumbacha, co do którego już nikt nie miał wątpliwości, że z jakichś powodów postanowił wypowiedzieć posłuszeństwo Guerrinom. Niektórzy szeptali, że w całej sprawie tkwiło coś więcej – że lord oszalał, a żołnierze w jego wiosce zastali większość mieszkańców już wymordowanych. Mówiono, że z jakichś powodów nie próbowano nawet zbliżać się do dworu, a został on podpalony i oddział ustawiony wokół miał jedynie dopilnować, by nikt ani nic nie wydostało się ze środka. Ile było w tym prawdy, a ile bajan? Tego nie dało się stwierdzić.

O tym, że w Wieży doszło do jakiejś walki mógł wiedzieć każdy zainteresowany – choć tych nie było wielu i nikt nie znał szczegółów. Ponoć objawił się jakiś demon, zniszczył część piętra, ale został zgładzony przez templariuszy, wspomaganych przez kilku magów. Tak przynajmniej brzmiała wersja oficjalna. O problemach wiedziano głównie dlatego, że zamówiono spore dostawy i jakiś czas nie funkcjonowała lecznica na brzegu Kalenhad. Wraz z początkiem kolejnego roku jednak znów otworzyła swoje podwoje i chorzy dość odważni, by poddać się zabiegom magów, mogli szukać w niej pomocy.

Pewien niepokój w sercach niektórych wywołały opowieści o okolicach Fortu Białej Mewy. Osoby, które odwiedzały to miejsce, od dawna lubiły snuć niestworzone historie. W samym Forcie panował spokój – na pobliskich obszarach arlatu jednak w ostatnim czasie dochodziło do zaginięć, znaleziono też trupy niewielkiego oddziału. W Denerim zaś zaczęły rozchodzić się plotki na temat tego, że coś niedobrego dzieje się w Obcowisku - elfy jednak mało kogo interesowały i tylko nieliczni powtarzali opowieści o dziwnym zachowaniu ostrouchych.

Wieścią, która poruszyła fereldeńskich szlachciców, była informacja o zaginięciu Gwendoliny, najstarszej córki banna Zielonego Zakątka. Korzystając z krótkiej poprawy pogody dziewczyna opuściła Denerim, kierując się w stronę Gwaren, nie dotarła jednak do miejsca przeznaczenia. Jej ojciec oferował nagrodę w złocie za przywiezienie mu córki całej i zdrowej, a w srebrze za choćby dostarczenie mu pewnych wieści na temat losu dziewczyny. Wysoka nagroda i szansa na zdobycie sobie wdzięczności wpływowego szlachcica sprawiły, że przedstawiciele różnych grup społecznych zabrali się za poszukiwania. Szukali jej najemnicy, domorośli poszukiwacze przygód i ci, których z bannem łączyła znajomość czy interesy.

Ostatnia odpowiedź z dnia 2017-02-19 napisana przez Jena Fell

Życie Fereldenu: Zło konieczne

- Nieee. - Odpowiedział z namysłem na zarzuty krasnoluda. - Ale gadała jak potłuczona. Mogła chociaż powiedzieć co to za bandyci zabrali jej tom, a nie, że są ludzie, są niefajni, hur-dur, mają ksiunżkę, zasieczcie i mi oddajcie. To brzmi jak tłumaczenia kilkulatka. - No bo młody nie lubił mieć przed sobą tak wielu niewiadomych. Zwłaszcza, gdy szedł na jakąś śmiertelną wyprawę.
A potem, gdy Grundi odrzucił wspaniałomyślną propozycję rozejmu i co gorsza naruszył jego nienaznaczoną głębszym przemyśleniem twarzy, młody stwierdził, że w sumie ma go w dupie. I nie musi zabiegać o ocieplenie ich relacji.
- Uhym. W takim razie szkoda. Znaczy ciebie szkoda. Jak wtarabanisz się z resztą w jakieś porachunki między Wiedźmą a dzikimi hordami bandytów, to nawet nie będzie miał was kto polatać po walce. Zatęsknisz jeszcze wtedy za żakiem z medycznego fakultetu. - Mruknął mimochodem, założył ręce za plecy i zaczął sobie cicho pogwizdywać. Tak był tym gwizdaniem przejęty, że spędził na nim resztę drogi, już ani słowem nie odzywając się do pokurcza. Może też dlatego, że nie chciał absolutnie zdradzić się ze swoją kompletną niewiedzą z zakresu chirurgii, czy anatomii chociażby.
Dojście do latarni nie objawiło im niczego szczególnego, poza postacią samego Olzala. Blondynek, nie namyślając się długo również przekroczył progi budowli by móc na własne oczy zobaczyć trzeciego członka ekipy, którą gonili, a przy okazji i otaczający go burdel. Rozejrzał się niepewnie po latarni, jakby szukając w niej poszlak.
- Titus. – Przedstawił się nad wyraz krótko, oglądając sobie w spokoju sklepienie. Oraz czując wciąż ten niezrozumiały, ściskający mu żołądek lęk. Co, złe przeczucie? Nic złego nie powinno go spotkać. Był w końcu urodzony pod szczęśliwą gwiazdą. Mimo wewnętrznego przekonania o własnej fortunie, Titus zamknął się na trochę i zaczął po pierwsze sprawdzać okolicę pod względem magicznym. Daleko mu było do mistrza, ale pobliskie drganie Zasłony powinien wyczuć. Nienaturalne poczucie niepokoju najbardziej kojarzyło mu się z Pustką, choć szczerze wolałby się w tej kwestii mylić. Dopiero w drugiej kolejności zajął się swymi towarzyszami i sensem ich obecności w opuszczonym budynku. Czy tam jego brakiem.
- Hej, po coś konkretnego tu przyleźliśmy? – Zwrócił się do Olzala, który być może więcej zrozumiał z oszczędnych, wiedźmich słów, niż sam Cellear. Kontakt z krasnoludem, choćby wzrokowy, ograniczył do minimum. – Czy tylko czekamy na tamtych? – Kiwnął głową na drogę, którą dopiero co przebył z Grundim. – Bo jak tylko czekamy, to może by ogień rozpalić, bo tu straszny ziąb? I nie wiem… - W głosie dało się słyszeć jakieś zawahanie, bo oto z jednej strony nie chciał prezentować się jak małe strachajło, a z drugiej złych przeczuć jednak nie powinno się ignorować – jeśli to rzeczywiście taka śmiertelnie niebezpieczna misja, jak zażegnywała się Agnes, to jakieś warty wystawić?

Titus Cellear dnia 19.02.2017 r.
© 2013-2017 Leanaí impire na silniku Vallheru Team

Ferelden jest twórczością fanowską na kanwie uniwersum Dragon Age, serii gier stworzonych przez studio Bioware, dystrybuowanych przez Electronic Arts. Twórcy Ferelden nie czerpią z niej żadnych korzyści materialnych, tworzą ją dla frajdy oraz aby poznawać fajnych ludzi. Nie reprezentujemy Bioware lub Electronic Arts. Za zgodą autorów korzystamy z grafik, które uznamy za słuszne. Spis autorów możecie zobaczyć na stronie Autorzy.

W celu optymalizacji wyświetlania treści korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.