Rejestracja

Witaj u wrót Fereldenu!

Ferelden to darmowa tekstowa gra RPG, osadzona w uniwersum Dragon Age. Zapraszamy Cię do świata mrocznego fantasy, do krainy Ferelden, która po doświadczeniu katastrofalnej plagi mrocznych pomiotów nękana jest przez orlezjańskich najeźdźców. Ludzie toczą tu nieustanną walkę o wpływy. Krasnoludy walczą o oczyszczenie Głębokich Ścieżek. Elfy żyją w miejskich enklawach lub prowadząc nomadyczny tryb życia starają się odnaleźć zapomnianą wiedzę swoich przodków.

Gra powstała dzięki Leanaí impire, grupie kilkunastu znajomych. Dzięki uczestnictwie w grach tego typu poznaliśmy ciekawych ludzi z całej Polski (i zza granicy). Tworzymy Ferelden, bo lubimy gry fabularne i wiemy, jak robić to z jajem - dla innych, nie tylko dla siebie.

Ferelden - jako kraj, w którym toczy się gra - jest niebezpieczny, wrogi, istnieje w nim wiele rasizmu, bólu i nienawiści. Dlatego też gra jest przeznaczona dla osób powyżej 16 roku życia. Oczekujemy też od graczy zdrowego rozsądku i pewnej ogłady. W zamian chcemy zaoferować im rozgrywkę fabularną na wyjątkowym poziomie, ciekawe rozwiązania techniczne - po prostu dobrą zabawę. Dołącz do nas.

Ukryj tekst powitalny
                                                                                                                                                                        

Najnowsza wieść: Skażeni

W Redcliffe nastały czarne dni.
Szczury Plagi czasem roznosiły skażenie jeszcze lata po tym, jak zabito arcydemona. W arlacie pojawił się ghul - zapewne do zarażenia doszło właśnie w kontakcie z tymi gryzoniami. Człowiek, który się na niego natknął, powiadomił mera i chata została szybko spalona, a w jej otoczeniu ustawiono ostrzegawcze znaki. Wydawało się, że kryzys został zażegnany... najwyraźniej jednak zdążył się skazić ktoś jeszcze – a zarażona osoba czy to nieświadoma choroby, czy też beztroska, odwiedziła Rycerską Przystań.
W karczmach zaś nie zawsze szorowano naczynia do czysta.
Karczmarka Bella zaniemogła. Nie było żadnych ran, musiała więc zachorować na skutek kontaktu z kimś zarażonym – zapewne pijąc z tego samego kufla - ale w lecznicy założonej przez Krąg rozpoznano objawy wyniszczającej choroby. Niestety, nie można było jej już pomóc: znana i lubiana w Redcliffe kobieta zmarła po kilku dniach, podobnie jak jedna ze służek.
Reakcja arlessy była natychmiastowa. Rycerską Przystań zamknięto, rodziny wszystkich pracowników zostały uwięzione w domach, na których wymalowano żółte znaki. Zabroniono wjazdu i wyjazdu z wioski. Wojsko otoczyło wioskę, a następnie zaczęło sprawdzać po kolei wszystkie domy. Każdy budynek, w którym mieszkał ktoś, u kogo dostrzeżono ślady choroby – bądź z którego znikł jakiś mieszkaniec – był zamurowywany. Z domownikami w środku, którym od tej pory dostarczano przez okno jedynie ubogie racje żywnościowe i wodę. Zamek został całkowicie odizolowany: nikt z wioski nie miał mieć do niego wstępu. Doszło też do paru ataków na osoby, które podejrzewano o roznoszenie choroby bądź kontakt z chorymi. Sytuacja na razie była opanowana, po części dzięki szybkiej reakcji i spaleniu chaty pustelnika, ludność Redcliffe ogarnął jednak strach - wszyscy dobrze pamiętali, jak arlat ucierpiał podczas Plagi.
Ze względu na odległość reakcja Straży nie nadeszła od razu, ale Szarzy nie pozostali obojętni na wydarzenia w Redcliffe. Komendantka wysłała do wioski kilka patroli, a wszystkie inne na stałe stacjonujące w pozostałych arlatach zostały postawione w stan gotowości. Szlachetni wojownicy, którzy przelewali krew w trakcie ataku pomiotów na Amarant teraz mieli jednak nieco inne zadanie. Rozdawali zioła, które mogły pomóc osobom podejrzanym o kontakt ze skażeniem, choć nie było to magiczne lekarstwo na Plagę. Nie mogły one bowiem wyleczyć osób, u których skażenie się rozwinęło, ale istniała szansa, że zatrzymają chorobę u tych, którym zaordynowano je natychmiast. Co więcej Strażnicy na potęgę wybijali szczury, choć dostali przykaz, żeby robić to dyskretnie. Stworzenia Plagi budziły niepokój i panika, którą mogła wywołać informacja o skażonych szczurach dalece przewyższała korzyści, które mogły wynikać z takiej świadomości. Strażnicy więc nie dyskutowali na temat możliwych korzeni zagrożenia, które zawisło nad Redcliffe, ale dokładali wszelkich starań, żeby zminimalizować jego skutki i zapobiec rozszerzaniu, co oznaczało nie tylko gotowość do walki, ale po upływie kwarantanny sprawdzanie w jakim stanie znajdują się domownicy w zamurowanych chatach...

Ostatnia odpowiedź z dnia 2018-12-09 napisana przez Anshel Hayes

Życie Fereldenu: [Vintiver] Słowa

Kątem oka dostrzegł ruch Vanory, a chwilę potem poczuł jej rękę na ramieniu. Spodziewał się, że ciężar opancerzonej dłoni ściągnie go nieco na bok. Uniósł lekko brwi i spojrzał krótko na kobietę, kiedy ta podniosła zasłonę. Badawczy wzrok omiótł widoczną część jej twarzy. Tormey nie przyglądał się jej jednak zbyt długo. Dość szybko odwrócił znów głowę, chcąc skupić się na okolicy.
       Zacisnął nieco szczęki, słysząc dość niespodziewane wyznanie Vanory. Teraz potrafił zrozumieć dlaczego odmawiano jej tych wszystkich rzeczy. Po prawdzie nie chciałby jej widzieć wśród łowców. Gdyby wiedzieli wcześniej, co ich tutaj czeka, zapewne też nie byłoby jej tu z nimi. Yares również niezbyt nadawał się do tej misji, a przynajmniej tak czuł. Dość długa przerwa czasowa dzieliła go od ostatniej tak poważnej wyprawy. W tej chwili potrzebowali jednak każdej możliwej pomocy. Westchnął ciężko, po czym obrócił się na chwilę, kiedy usłyszał przemieszczającego się bardziej Ferrisa.
       - Powinniśmy ustawić się po obydwu stronach wejścia. W ten sposób ogarniemy wzrokiem większy teren - kobieta doczekała się jedynie takiej reakcji z jego strony. Współczuł Vanorze, rozumiejąc jak ta się czuje, ale nie chciał wdawać się z nią w tej chwili w krótkie nawet rozmowy. Było to zbyt ryzykowne. Mogli wówczas łatwo coś przeoczyć. Była ich tylko czwórka i każde z nich musiało pozostać maksymalnie skupione. Pamiętał wciąż jak niespodziewany był atak przy zdewastowanym obozowisku elfów. Wszystko zdawało się ciche i spokojne, aż do ostatniej chwili. A opętańce były tak szybkie, że kiedy zdołał je wyczuć, było już za późno. Tym razem chciał zrobić wszystko, żeby mieć wcześniej czas na odpowiednią reakcję. Zwłaszcza, że samo wyczucie magii nie dawało mu wszystkiego, kiedy przeciwnikami mogły być jeszcze mroczne pomioty.
       Spojrzał znów na rękę templariuszki, tym razem z widoczną sugestią. Chciał umknąć powoli spod jej dotyku, żeby stanąć przy bliższym mu krańcu wejścia do podziemi. Nie miał zamiaru przemieszczać się na wzgórze, jak pozostali templariusze. Wysokość zwiększała pole widzenia, ale zmieniała też perspektywę. Wolał mieć baczenie na to, co mogło pozostawać skryte przed wzrokiem Aila i Ferrisa. Drugim, równie ważnym powodem było też to, że chciał móc nasłuchiwać odgłosów dobiegających z podziemi. Być może echo poniesie głośniejsze dźwięki. Oprócz uważnej obserwacji terenu skupiał się jeszcze na wyczuwaniu zmian w Zasłonie.

Tormey Yares dnia 11.12.2018 r.
© 2013-2018 Leanaí impire na silniku Vallheru Team

Ferelden jest twórczością fanowską na kanwie uniwersum Dragon Age, serii gier stworzonych przez studio Bioware, dystrybuowanych przez Electronic Arts. Twórcy Ferelden nie czerpią z niej żadnych korzyści materialnych, tworzą ją dla frajdy oraz aby poznawać fajnych ludzi. Nie reprezentujemy Bioware lub Electronic Arts. Za zgodą autorów korzystamy z grafik, które uznamy za słuszne. Spis autorów możecie zobaczyć na stronie Autorzy.

W celu optymalizacji wyświetlania treści korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników oraz funkcjonalności local storage przeglądarek internetowych. Pliki cookies oraz politykę local storage użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies oraz local storage.